szafa kobiety ciężarnej #1 – spodnie

Wiadomo, że lato, to i człowiek z fantazją ma ochotę się odziać i do ludzi wyjść. Niestety kobieta z dużym brzuchem może napotkać trudności, bo brzuch odziać niełatwo. We wszystkim wygląda bowiem, albo grubo, albo topornie, albo „słodko”, bo ciuchy dla ciężarnych są jakieś takie infantylne mocno, przynajmniej w moim odczuciu. No i jeszcze sam fakt, że rzeczy ciążowe, są ciążowe.. Mnie to odstrasza, że nie wspomnę, że ciążowe ubrania da się nosić jedynie w ciąży, są bowiem skonstruowane tak, by nie tyle pomieścić, co wręcz uwydatnić brzuch. A po ciąży pozostaje je oddać, albo schować na dnie szafy z myślą o tych wszystkich ciążach, w których jeszcze nie jesteśmy. Ja staram się zatem jak mogę, dopasować siebie do mojej istniejącej garderoby, nie odwrotnie. Szło mi nieźle, póki nie okazało się, że nie mam spodni, które się dopinają. Okazuje się, że najlepsze są spodnie z gumką, bo nie zaskakują nieprzyjemnym „w zeszłym tygodniu jeszcze się dopinałam”. jedyny minus jest taki, że większość po zsunięciu z brzucha brzydko się marszczy. Celowałam zatem w biodrówki na gumce, ale i tu nie ma reguły. Trzeba mierzyć. Zebrałam małą pulę interesujących mnie modeli, mam numer dwa i bardzo chwalę, korci mnie, żeby w ciemno kupić czwórkę , albo piątkę (dresy, które się nie wypychają na kolanach.. mhmmm, czyli przeskoczyli największy moim zdaniem minus dresów. ale trudno stwierdzić na ile pomieszczą brzuch, więc może wrócę do nich „po”). Normalnie potrzebowałabym kolejnej pary, ale latem całe szczęście można przebierać w alternatywach dla spodni. Mam pół szafy sukienek, które tylko czekają, aż lato zacznie się na dobre.
1. tu
2. tu
3. tu
4. tu
5. tu

Zostaw komentarz

Navigate