o leżeniu plackiem

No i stało się. Nie chciałam ujawniać ciąży, żeby nie zapeszyć, a i tak nie pomogło.  No więc leżę plackiem w szpitalu i czekam na jakieś konkretne informacje odnośnie mojego stanu zdrowia. Okazuje się, że święty spokój to stan ducha dostępny dla nielicznych, nie włączając w to mnie. Ja i brzuch jesteśmy na przymusowych wczasach od poniedziałku, ale z ręką na sercu obiecuję,  że jeśli tylko wszytko będzie już dobrze, to nie usłyszycie ani słowa skargi. Przez ten tydzień dowiedziałam się rzeczy, o których nie chciałam wcale wiedzieć i widziałam rzeczy, których wolałabym nie oglądać.  Bogatsza o kilka szpitalnych doświadczeń czekam na wypis, prosząc jednocześnie małego człeka w mym brzuchu, żeby siedział tam grzecznie do września. 
Leżenie plackiem jest fajne, póki odbywa się w odpowiednich okolicznościach, na plaży np. bym sobie poleżała. Trzymajcie za nas kciuki. Miłego weekendu. 

Zostaw komentarz

Navigate