smutne dzieci w czystych ubrankach

Nie znam się na wychowaniu dzieci.  Niech stracę, powinniście przecież o tym wiedzieć. Nie skończyłam żadnych studiów w tym kierunku, działam więc z deko na czuja, jeżeli chodzi o wszelkie kwestie wychowawcze. Jak większość rodziców zresztą. Do tej pory nauczyłam się, jak „obsługiwać” dziecko do lat trzech i wiem, że następnym razem pójdzie lżej, bo już przetarłam ten szlak. Nie wiem natomiast jak wychowywać dziecko powyżej lat trzech, ponieważ jeszcze nigdy tego nie robiłam. Przyznaję się bez bicia – jestem zielona. Staram się jednak i jest to mój główny priorytet, żeby moje dziecko było szczęśliwe ( no, i jeszcze najedzone..). Trzymam się przy tym prostych zasad. Przede wszystkim traktuję moją córkę z takim samym szacunkiem, jak każdego innego człowieka, nie traktując jej jednak jak dorosłego, bo dziecko przecież ma prawo być dzieckiem i zachowywać się jak dziecko. Staram się w związku  z tym zbytnio nie spinać przy okazji rozlanego soku, popsutych kosmetyków, czy biżuterii, albo obsikanej kanapy ( w końcu przecież dorobię się nowej…). To tylko rzeczy, a moje dziecko poznaje świat, wypadki są nieuniknione.
Dlatego nie mogę przeżyć rodziców, którzy na spacerze zabraniają dzieciom bawić się w piachu, skakać po kałużach i zjeżdżać ze zjeżdżalni, „bo się wybrudzą”. Niedziele są najgorsze. W niedziele chodniki i place zabaw pełne są nieszczęśliwych dzieci w ubrankach z Zary. Na Boga ludzie! Kupcie sobie pralkę, jeśli nie macie. Te ciuchy i tak będą za małe za trzy miesiące! A Wasze dziecko będzie dzieckiem tylko kilka krótkich lat! A potem będzie tak spięte, jak Wy sami. 

„Nie krzycz, nie biegaj, nie tarzaj się po ziemi.  Nie, nie możesz się bawić pistoletem, bo ludzi się nie zabija. Trzeba Ci nowej kurtki, ta już jest za mała. Znowu jesteś cały od piachu, kurtka do wyrzucenia!, skąd ja mam tych pieniędzy na Ciebie nastarczyć? Głodny jesteś? Masz czipsa.” – całość wypowiedziana w ciągu 10 minut przez jedną tylko kobietę – autentyczny monolog matki zasłyszany w piaskownicy. 
Moje dziecko może się wydzierać, biegać, skakać po łóżku ( biedna mała rączka ) i tarzać się po ziemi. Lubi bawić się w kowboi i piratów, kiedy to głównie strzela i dźga ( ma nawet miecz – kartonowy!). Jej brudne ciuchy piorę, a „nowe” kupuję na allegro, w lumpeksach lub na wyprzedażach. A czipsów nie dam jej do 18nastki! 

Są dni, kiedy czuję się zarąbistym rodzicem!

1 Comment

Zostaw komentarz

Navigate