jakich filmów nie ogląda matka polka

Ja: To co, chcecie coś dzisiaj oglądać? Jakie filmy macie?
Doris: No mamy ostatnią część Paranormal Activity…
Ja: Nie, horror, to nie. Nie na moje zszargane nerwy. Coś takiego bardziej babskiego może?
Doris: No to jest taki film, który chciałam obejrzeć, o takiej parce hipisów i im rodzi się dziecko, a potem ich związek przechodzi próbę, bo ta ich córeczka jest bardzo ciężko chora i..
Ja: Odpada. Nie mogę oglądać nic o chorych dzieciach. Za bardzo to przeżywam.
Doris: To co ty w ogóle oglądasz?
No właśnie. Ta lista nieustannie się kurczy. Wiadomości też przestałam oglądać, bo za bardzo mnie wkurzają, albo dołują. Za to Świnki Peppy widziałam wszystkie sezony…
Kiedyś kochałam horrory. Najbardziej te straszne, ale w zasadzie wszystko, co można było wrzucić do worka z tą kategorią, oglądałam chętnie. Ostatni horror widziałam jednak w 2009 roku i wiem, że nie obejrzę żadnego jeszcze baaardzo długo. Przestałam, bo po horrorach robię się strasznym strachaiłem, a przecież czasem muszę w środku nocy wędrować po mieszkaniu, żeby sprawdzić, czy wszystko gra u Lili… Mam bogatą wyobraźnię, nie karmię jej dla własnego komfortu.
Czy jest na sali ktoś, kto czasem ma ochotę adoptować cygańskie dzieci tych kobiet, które żebrzą w tunelach? Nie? Tylko ja? Parę miesięcy po porodzie, nadal naładowana hormonami, płakałam nad krzywdą KAŻDEGO dziecka. W każdym tunelu. Dosłownie. Potraficie sobie wyobrazić zapewne, w jakim byłam stanie po aferze z matką Madzi z Sosnowca? Zwłaszcza, że między Lila, a tą biedną dziewczynką były zaledwie dwa miesiące różnicy. Do dzisiaj z automatu odnoszę historie cierpiących dzieci do mojej córeczki i po prostu nie mogę patrzeć, kiedy jakiemuś maluchowi dzieje się krzywda. Nawet jeżeli to wszystko, to tylko filmowy scenariusz, senkju.
Zresztą macierzyństwo dostarcza mi emocji, jakich nie dostanę w żadnym filmie. Od tych najbardziej pozytywnych, do tych których wolę unikać. Nigdy nie bałam się zresztą tak, jak w dniu, w którym Lila wylądowała w szpitalu będąc kilkumiesięcznym szkrabem. Więc horrorów i chorób unikam. Ma być różowo i gumisiowo i słodziacznie. A film ma mnie relaksować po całym dniu, a nie szargać moje biedne nerwy. Amen.
AGISZON Z HORRORU. macie może w domu podświetlaną umywalkę? ja też nie 🙂 widać, że rzadko wychodzę?
Teraz, to już na stówę nikt mnie nie zaprosi do kina.

6 komentarzy

  1. Avatar

    Ja po urodzeniu Młodej rozklejam się nad wszystkimi filmami, reportażami czy reklamami, na których dziecko jest smutne czy krzywdzone!

    Co do filmów- oglądam tylko komedie romantyczne, albo idiotycznie odmóżdżające seriale …

    Pozdrawiam!

  2. Avatar

    A ja właśnie teraz, kiedy zostałam matką, odważniej wybieram filmowy repertuar. Bo pójście do kina lub chociaż seans przed ekranem komputera to niekiedy jedyny moment, gdy na 2-3h jestem z powrotem po prostu człowiekiem, a nie matką 🙂 Nie chcę więc tracić czasu na mierne produkcje, czasami sięgam nawet po takie hardkorowe, których wcześniej nigdy bym nie obejrzała bo za ciężkie/za straszne/zbyt zeschizowane (niepotrzebne skreślić). Jak ktoś zaprasza do kina to ja w ciemno mówię tak 😉

    • Aga
      Aga Reply

      Ale Ty jesteś "przeciwieństwem Matki Polki" :)… i ogólnie hardcorem 🙂

  3. Avatar

    HEhe, mnie krzywda dziecka (w ogóle jakakolwiek krzywda) tak wzrusza, że aż boję się do kina chodzić! Potem mam twarz opuchniętą od łez i rozpaczy. Więc oglądam w domu, za to tylko te, które naprawdę warto, wiec znów łzy. A Świnkę Peppę mogę cytować;)

  4. Avatar

    "Najgorsza" scena z dzieckiem w tle jaką widziałam to ta z "Miasta Gniewu". Ryczałam jak bóbr

Zostaw komentarz

Navigate