rowerowe love

Coraz mniej cudownych okazji do rowerowych wycieczek. Zdjęcia pochodzą sprzed dwóch tygodni, kiedy jeszcze słońce wpadało się przywitać od czasu do czasu, a dłonie nie przymarzały do kierownicy. Jedną z rzeczy, których jeszcze o mnie nie wiecie jest fakt, iż nie posiadamy auta. Trochę jesteśmy ekologiczni, trochę oszczędni, trochę nie lubimy mieć zbyt dużo problemów, a trochę jesteśmy hipsterami. Bujamy się zatem po Trójmieście rowerem, całą rodzinką. Nie ważne, czy jedziemy na drugi koniec Gdańska, do Sopotu, czy do Gdyni. W zasadzie jest gucio, póki nie spadnie śnieg. Wtedy jesteśmy zdani na transport publiczny i ludzi dobrej woli, którzy nie mają nic przeciwko podrzucaniu nas tam i siam. Winter is coming, więc powoli żegnam się z rowerem (choć małżonek nadal zamierza jeździć). A Wy? Potrafilibyście żyć bez samochodu? A może też nie macie?

5 komentarzy

  1. Avatar

    Nie mam nawet prawa jazdy. Ale to raczej kwestia, że ciężko na drugim roku studiów dorobić się samochodu. Uznałam, że prawko zrobię jak będą perspektywy na samochód, bo co mi kolejna dyskietka w portfelu której nie użyje. Rower mam niestety tylko w domu rodzinnym i jestem cały rok zdana na transport publiczny. Ale planuję nauczyć się jeździć na rolkach na tyle dobrze, by móc jeździć na dłuższe trasy np na zakupy. 🙂

    • Aga
      Aga Reply

      ja powtarzam, pytana o to, kiedy W KOŃCU zrobię prawko, że zrobię, jak będę miała na czym się uczyć. czyli podobnie, jak u Ciebie koło się zamyka 🙂 a rolki są spoko, tylko nie ma gdzie zamontować siodełka dla dziecka. (no i zajmują mniej miejsca w mieszkaniu)

  2. Avatar

    Przyznam się, że mam samochod, ale że jako ostatnio rodzina się nam powiększyła, nie starcza w nim dla wszystkich miejsca. Więc poki co wszędzie chodzę pieszo, do odwołania. Choc widzę często niektore mamy ładują na rowek niemowlaka w specjalnym koszyczku. To na pewno też jakas metoda. Ekologiczna. I tak trzymac. Pozdrawiam Bea

  3. Avatar

    Aaa ja niedawno sprzedałam swoje auto i odkryłam ile taki stan nieposiadania daje wolności: nikogo nie podrzucam, nikomu niczego nie podrzucam, nie robię wypadów na zakupy ot tak, więc jest oszczędnie (mam dzieciątko nierowerowe jeszcze), na rowerze chudnę:), na rowerze sobie rozmyślam i marzę, robię mniejsze zakupy, by zmieściły się w koszyku rowerowym, no cud miód malina. Planowałam kupić auto wiosną, ale jakoś mnie do tego nie ciągnie strasznie….

    • Aga
      Aga Reply

      same plusy. no i gdyby nie pogoda, można by jeździć cały rok. już tęsknię do wiosny

Zostaw komentarz

Navigate