ciepły promyk słońca…

…dokładnie tak powinien nazywać się post dodany przeze mnie w środę w ramach wyzwania foto. Tym czasem według zegarka jest już piątek, czyli trochę spóźniona, dodaję nie jedno, a dwa zdjęcia, chcę bowiem być na bieżąco.Kto wie, jak będzie u mnie z ogarnianiem blogotematu jutro, mam nadzieję sprostać wyzwaniu…
  • CIEPŁY promyk słońca przydaje się przy karmieniu ptasząt nad morzem. To taki nasz tegoroczny hicior podczas jesiennych spacerów.

  • CZERWONY… miały być moje paznokcie, miały być usta, później postanowiłam obfocić granata, a w międzyczasie Lila wyciągnęła mój ukochany parasol i temat znalazł się sam, voila… czerwony obraz jesienny
Chciałam zabawić się w tym roku w „secret santa” na którymś z blogów, ale z moją systematycznością, może lepiej, że nie biorę udziału. Jeszcze ktoś nie dostałby prezentu. 

Z ogłoszeń drobnych sprzedaję najpiękniejsze buty na świecie na allegro, bo wiecie, lubię sobie czasem zamówić coś za dużego i potem próbować opchnąć. A zupełnie serio, to płakałam nad tą przesyłką, bo buty są piękne, a ja mam na małe stopy! Co mnie podkusiło, żeby zamówić 39? TU jak chcecie.

3 komentarze

  1. Aga
    Aga Reply

    dzięki, ma wartość sentymentalną, to pierwszy prezent od mojego męża 🙂

Zostaw komentarz

Navigate