a my się lubimy pobrudzić!

Jesień, więc z odmętów szaf wyciągnięte zostały dwa artefakty. Kalosze i farbki. No dobra latem też są w użyciu, ale rzadziej. Mają wtedy konkurencję w postaci innych atrakcji. Jesień to pora ich dominacji.
Moja mama opowiadała koleżankom w pracy (większość jest niewiele starsza ode mnie i ma małe dzieci) o tym, że Lila maluje farbami i wszystkie, nie mogły uwierzyć. Same nie dają dzieciom farb, bo „komu się chce sprzątać ten bałagan”. Sprzątać to się chce tylko perfekcyjnej pani domu. Mi się nie chce, ale za każdym razem uważam, że było warto, bo moje dziecko robiło coś fajnego, zamiast czytać po raz setny tą samą książeczkę, czy oglądać bajki w tv. A zasłonki i tak miałam zmienić…

 

Lila ubrana w swój zwyczajowy strój do skakania po kałużach, skacze po wodzie na podwórku. Idzie sąsiadka z dołu z 3,5 roczną córeczką Adą. Zobaczyła moją małą i aż zbladła: 
– Matko! Ona jest cała mokra! 
– Spokojnie. Pod spodem jest zupełnie sucha. – odpowiadam, chociaż pewna nie jestem, kałuże są bowiem wyjątkowo głębokie. – Poza tym skakanie po kałużach jest przecież super, prawda Ada?
Sąsiadka piorunuje mnie spojrzeniem, Ada patrzy to na mnie, to na matkę nic nie rozumiejąc, pewnie słyszała, że skakanie po kałużach wcale super nie jest i się pogubiła. A mama cichutko: 
– Ona jeszcze nie miała kaloszy…
No to nieźle, podpuściłam jej dziecko.
Kaloszki: allegro – 30zł, nieprzemakalne ocieplane spodnie: lidl – 40zł, radość dziecka skaczącego w kałużach: BEZCENNA

Zjawisko w postaci dziecka nieznającego oporów w czasie zabawy w kałużach możecie zobaczyć tutaj A w Gdańsku od wczoraj wiosna, co czyni ten wpis zupełnie nieaktualnym. Pozdrawiam Was ciepło.

2 komentarze

  1. Avatar

    extra! 🙂 ja rozkładam Michałowi wielkie arkusze szarego papieru na podłodze w przedpokoju, a ściany są pomalowane zmywalną farbą 🙂

  2. Aga
    Aga Reply

    o ja durna! korytarz nie byłby najgorszy rozwiązaniem, tyle, że u nas w korytarzu ciemno jak we worku. ale pomysł ułatwiający życie 🙂

Zostaw komentarz

Navigate