rowerrrrr

No dobra, trochę oszukałam w poprzednim poście. Jeżdżę też na rowerze. I lubię bardzo. Choć to taki trochę sport ekstremalny dla mnie, bo wiadomo, że z roweru można spaść. Jeżdżę jednak jedynie po ścieżkach, więc ograniczam prawdopodobieństwo zrobienia sobie kuku do minimum. No chyba, że wybieram się ścieżką do Sopotu, bo tam trudno o bezpieczeństwo i czasem człowiek klnie jak opętany na tych cholernych plażowiczów. 
Mam wrażenie, że ludzie na wakacjach robią sobie wolne od myślenia. Weźmy statystyki utonięć w tym roku. Wszystkiemu niby winien jakiś zdradziecki prąd, który nie pozwala człowiekowi wrócić na płycinę, ale kurcze… czy wina nie leży głównie po stronie samych tonących? Jeżeli wiadomo, że istnieje realne zagrożenie, to dlaczego tyle ludzi się pcha na tą głęboką wodę? Że co? Jesteś na wakacjach, więc na pewno nie umrzesz? Uważać to trzeba przecież cały rok. Innych spotyka, więc ciebie ominie.
Nie lubimy, gdy ktoś nam zwraca uwagę, że coś robimy źle. Zwłaszcza, gdy chodzi o wychowywanie dzieci. Ludzie są mega wrażliwi na tym punkcie, wiem po sobie. Historyjka poniekąd o rowerach właśnie Wysiadam z tramwaju z Małą w wózku za kobietką z trzylatkiem na rowerku biegowym. Grzeczny chłopiec słucha mamy, uważa na przejściu dla pieszych i ogólnie napawa nadzieją, że kiedyś ja, Lila i rowerek… I czar pryska. „Wjedź na ściekę rowerową kochanie, bo tam jeżdżą rowerki” mówi mama do synka z bezpiecznej przystani chodnika… Kobieto bez wyobraźni! I tak sobie idą, ona na chodniku, a on dwa metry dalej na ścieżce rowerowej, zygzakiem, mijany przez rowerzystów… a ja druga durna za nimi, trzymając jedynie kciuki, żeby go ktoś nie potrącił, zamiast zwrócić jej uwagę.
Drogi czytelniku, jeśli to czytasz – ścieżka rowerowa jest dla rowerów, więc nie ładuj się tam z wózkiem (bo też ma kółka), dzieckiem, czy Bóg wie czym jeszcze i nie traktuj pasów, jak kodu na nieśmiertelność, bo następnym razem mogę nie wytrzymać i Ci nawrzucam. A jak będę akurat na rowerze, to mogę po prostu wjechać Ci w dupę. Dla nauki.

takie tam, podczas jazdy. nie próbujcie tego w domu.. znaczy, no.. na rowerze

2 komentarze

  1. Avatar

    Nie opłaca się obcinać, lepiej na czas trzymania dziecka związać sobie w jakiś wysoki kok 🙂

    Co do ścieżki rowerowej i wózków… Nieraz niestety chodnik jest w tragicznym stanie, w dodatku z wysokimi krawężnikami, a ścieżka rowerowa obok jest prosta, równa i nie ma krawężników. Mam wtedy gdzieś rowerzystów (mimo, że sama do nich należę) – jadę wózkiem po ścieżce.

  2. Aga
    Aga Reply

    No, ja wszystko rozumiem. Chodzi mi bardziej o ładowanie się na ścieżkę bez sprawdzenia, czy coś jedzie. Poza tym Ciebie z wózkiem z daleka widać no i chyba nie jedziesz zygzakiem? 🙂

Zostaw komentarz

Navigate