ŻYCIE OFF-LINE

Przyznam się Wam bez bicia, bo komu, jak nie Wam i gdzie, jak nie tu, że męczy mnie ten cały technologiczny szum. Osiem godzin przy komputerze w pracy, do tego telefon, bez którego, jak bez ręki i który co chwila przypomina mi, że mogę coś przegapić. Na przykład cappuccino w kształcie chomiczego zadka, albo kolejny powalający występ jakiegoś uczestnika X-factor. Nie powiem, to są wszystko ważne rzeczy i ja je wszystkie chętnie oglądam, ale jednak moje życie nie zubożałoby nadto, gdybym na nie nigy nie trafiła w odmętach internetu. I kiedy wchodzę do domu po południu i zamykają się za mną drzwi, mam ochotę wrzucić telefon w odmęty torby, komputer wsunąć w najciemniejszy kąt i przez chwilę po prostu żyć. W ciszy. Nie dosłownie oczywiście, bo w naszym domu, to ciszy nie było od dobrych paru lat i ja szczerze myślę, że cisza już nie pamięta gdzie my mieszkamy i…

Navigate